Codzieność

Poniedziałek raczej wtorek.

Poniedziałek czyli wczorajszy dzień i raczej jak każdy inny poniedziałek tak mogło mi się zdawać do wieczora. Może po kolei. Jako, że jestem kobietą i zarazem mamą i żoną nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych. Oczywiście jeszcze przed blogiem dom, dzieci jakieś zakupy i czas leciał. Powstał zamysł o pisaniu bloga a co za tym idzie Facebook, Instagram i Twitter wszystko na raz. Oczywiście plus rodzina i obowiązki domowe. Czasu mało na wszystko, czasami nie wiadomo co zostawić a za co się złapać. Ale od kilku dni pomyślałam- Malwina Ty masz za mało obowiązków, złap się za coś jeszcze. Jakby tego było mało posłuchałam tego głosu w głowie(jeszcze tajemnica poliszynela).

Pomyślcie pół poniedziałku zleciało a w domu ani z tyłu ani z przodu. Kuchnia wygląda jak pobojowisko, ciężko cokolwiek i gdziekolwiek znaleźć. Dzieci latają, krzyczą, bawią się i zabawki można znaleźć wszędzie nawet w lodówce kilka było „owocków”. Reszta dnia tez jakoś minęła (czyt. do 19 zleciało-dzieci poszły spać).

Wieczór dla mnie dla nas. Robię sobie na spokojnie farsz na pierogi i nagle słyszę plum,plum(messenger) spoglądam na telefon i własnym oczom nie wierzę.Pisze koleżanka z „dawnych” lat szkolnych. Ja w totalnym amoku myślę a co będę pisać zadzwonię. Chodziłyśmy do jednej klasy w szkole ( nie, nie w szkole specjalnej-Technikum). Porozmawiałyśmy dłuższą chwile i cyk na zegarze prawie 22 godzina. Praca stanęła w miejscu ja jak obłąkana chodziłam po kuchni( nie, nie potrafię usiąść) ale przynajmniej spaliłam kilka kalorii. Telefon sprawił mi tyle radości i zaskoczenia powiem Wam w tajemnicy i Ty jeśli to czytasz to omiń tekst. To jedna z nielicznych koleżanek która ma i miała serce jak na dłoni. Miła chociaż czasami pazurki wyciągała ale tylko w słusznych sprawach. Uśmiechnięta aż sama się zastanawiałam co ta dziewczyna bierze. Jednak z czasem zrozumiałam że taki ma charakter i jest sobą.

Oczywiście wszystko w kuchni zrobiłam i w moim standardzie od kilkunastu dni kilka minut po 23:00 poszłam spać.

A puenta jest taka- Kiedy zadzwoniliście do znajomej/znajomego z „dawnych”lat ? Może warto. Chwila rozmowy, przecież to nic nie kosztuje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *